środa, 18 lutego 2015

Stemplowe naklejki

To co zaraz zobaczycie jest dalekie od ideału, ale wiadomo - nie od razu Rzym zbudowano ;-)
Dziś wzięłam się pierwszy raz za robienie naklejek ze stempli. Przygotowałam się na pasmo porażek, w zanadrzu miałam przekleństwa po polsku, włosku, a nawet niderlandzku, a poszło całkiem sprawnie :)
Szybciutko odbiłam wzorek na koszulce, pokolorowałam, całość była sucha w ciągu 15 minut. Przenosząc jeden wzorek nieco naderwałam róg, ale nawet tego nie widać. Bez problemu usunęłam fragmenty wystające poza płytkę paznokcia i voila.
Tak, widać pewne niedociągnięcia. Tak, nie doczyściłam równo skórek, ale podjarałam się efektem i od razu chwyciłam za aparat. Jak widać środkowy paznokieć na prawej dłoni miał wypadek - musiałam obciąć go zupełnie na zero, a reszty jeszcze nie wyrównałam (nienawidzę paznokci przyciętych tuż przy skórze, więc odwlekam ten moment jak mogę).

W skrócie:

Naklejki na folii:






Nakładanie na paznokcie:





I efekt końcowy:



poniedziałek, 16 lutego 2015

Essence - Miss Universe

Witajcie,

Od wczoraj na moich paznokciach gości Essence Miss Universe - jeden z moich ulubionych lakierów jeżeli chodzi o kolor. Niestety, kilka miesięcy temu został on wycofany ze sprzedaży i zamieniony nieco jaśniejszym.
Na zdjeciach lakier wyszedł bardziej niebieski, ale w rzeczywistości ma więcej zielonych tonów. Pięknie błyszczy. Pierwsza warstwa może zniechęcić - emalia ma kolor brudno-szary, a zielono-niebieskich drobinek nie nakłąda się dużo. Druga wygląda już jak trzeba :) Uwielbiam pędzelki Essence - szerokie i zaokrąglone - 2 pociągnięcia i paznokieć równiutko pomalowany. Niestety, lakier ma 2 wady - schnie bardzo długo i szybko odpryskuje.
Co o nim myślicie?




Mały update: Flomar ma podobny lakier P29 z serii Pretty. Ewentualnie poszukajcie w Rossmanach czy Hebe - może jeszcze w którymś zapodział się ostatni egzemplarz, zazwyczaj będzie on przeceniony.

czwartek, 12 lutego 2015

Lumene Dragonfly w walentynkowym klimacie

Hej,

Wyciągnęłam kolejny lakier, które przeleżał swoje w szufladzie. Kupiłam go w czerwcu w Szwecji, więc najwyższa pora zobaczyć, co to za jeden ;-) Przed Wami piękny niebiesko-turkusowy Dragonfly Lumene.
Pamiętam, że kiedyś w Polsce można było dostać kosmetyki tej firmy, ale nie należały one do tanich. Teraz jakoś nie kojarzę szaf Lumene w drogeriach (poprawcie mnie, jeżeli się mylę).
Ja za swój egzemplarz na wyprzedaży zapłaciłam 25 koron, czyli ok. 10 zł.
W buteleczce mieści się 4,5 ml lakieru. Ma fajną konsystencję, pędzelek dosyć gruby jak na miniaturkę i dzięki temu bardzo wygodny. Pierwsza warstwa kryje nieźle, ale warto dołożyć drugą. Schnięcie przeciętne, chociaż obyłam się bez wysuszacza. Pięknie błyszczy (niestety, nie udało mi się uchwycić tego na zdjęciach).





Zapisałam się na projekt u Sabi (klik)


Jak widzicie powyżej - pierwszy tydzień to stemple - moja ulubiona metoda :) Mam kilka pomysłów, tylko czasu brak :( Dlatego na szybko na Lumene występlowałam wzorki z płytki MoYou London Scholar nr 2. Już kiedyś użyłam tekstu (klik) i bardzo mi się podobał. Do tego na kciuku nałożyłam obrazek pary, który dodaje całości odrobinę romantyzmu :)


sobota, 7 lutego 2015

Nicole by OPI I`m a pool for love

Będąc tydzień temu na zakupach ujrzałam przepiękny lakier Nicole by OPI I`m a pool for love. W mocnym świetle sklepowych lamp mienił się intensywnie na fioletowo z odrobiną złota i niebieskiego. W domu przy dziennym świetle niewiele się różni. Niestety, tylko w butelce :( Na paznokciach już nie ma takiego efektu. Nadal mi się podoba, ale jest zdecydowanie ciemniejszy, a drobinki już nie są tak dobrze widoczne.
Malowało mi się nim dobrze, ma grubszy prosto ścięty pędzelek. Pierwsza warstwa zostawia niewielkie prześwity, dodanie drugiej cienkiej rozwiązuje problem. Czas schnięcia jest genialny - po 10 minutach już można wrócić do normalnych zajęć. Niestety, nie cieszyłam się nim długo - już po 24h odkryłam pierwszy odprysk, a na pozostałych paznokciach lekkie starcie końcówek. Zmywanie okazało się bardzo łatwe.
Podsumowując - nieco mnie rozczarował, ale kolor spodobał mi się na tyle, że użyję go ponownie, np. na jakieś wieczorne wyjście.

A co Wy o nim myślicie? Dajcie znać w komentarzach.

Miłego weekendu!







wtorek, 3 lutego 2015

Essence enchanted by hint of mint

Z ubiegłotygodniowych zakupów najbardziej byłam ciekawa dwóch lakierów - pierwszy z nich to Essence 02 enchanted by hint of mint z serii Hidden Stories. Szykowałam się na inny kolor - niebieski where did I park my unicorn, ale ktoś mnie wyprzedził, złapałam więc ostatni egzemplarz tego miętusa.

Przy okazji zerknęłam na stronę Essence i ku mojemu zdumieniu w Polsce firma wypuszcza inne serie niż w Holandii. Np. nie znalazłam info o Hidden Stories, a za to macie Like an unforgettable kiss.

Ale wracając do bohatera dzisiejszej notki...
Jest to zimna szarawa mięta o piaskowym wykończeniu. Do ładnego pokrycia płytki potrzeba dwóch cienkich warstw. Lakier szybko wydał mi się suchy, ale niestety nadal był plastyczny i zniszczyłam jeden paznokieć. Pomalowałam dłonie w niedzielę, a dziś tuż po powrocie z pracy odkryłam odpryski. 2 dni to niestety nie jest dobry wynik.
Lakier prezentował się ładnie (do zimowej kolekcji pasuje idealnie), ale jak dodałam holograficzny top od Nicole by OPI to był szał :D Niestety, przy sztucznym świetle nie udało mi się uchwycić tego efektu, więc mam dla Was zdjęcia samego Essence. Co o nim myślicie?





niedziela, 1 lutego 2015

Styczeń - co przybyło, co się skończyło

Chyba niewielu osobom przypadł do gustu mój wczorajszy wpis o H&M Pink?
Dziś mam coś innego - podsumowanie stycznia. 
Przez 3 tygodnie powstrzymywałam się z zakupem nowych lakierów, ale ostatnie dni miesiąca przyniosły promocje i moja kolekcja znów się powiększyła - o 6 OPI oraz 2 Essence. Ubył mi Inglot nr 143 - w buteleczce została resztka, którą już ciężko nabrać na pędzelek.

Fotka grupowa:



Tuż za Inglotem stoją: OPI Don`t Pretzel my buttons oraz Go into the light. W środkowym rzędzie: Essence 05 sugar pie, honey bunch, OPI Better be blue i Here today...Aragon Tomorrow. Na końcu: Essence 02 Enchanted by hint of mint, Nicole by OPI I`m a pool for love i No limits.


Na koniec ostatnie zdobienie z Inglotem w roli głównej. Użyłam również płytki BP-24 oraz srebrnego Revlon Chance Encounter (mój ulubiony do stemplowania).








Miłego wieczoru :)

sobota, 31 stycznia 2015

H&M Pink

Tęsknię za wiosną, a jeszcze bardziej za latem... Chyba dlatego przez ostatnie tygodnie na moich paznokciach goszczą pastelowe lub żywe lakiery. W chwili obecnej noszę bardzo fajny lakier z H&M o nazwie Pink. Buteleczka mieści w sobie tylko 5 ml. Normalnie kosztuje ok. 4 zł, ja kupiłam ją na wyprzedaży za połowę tej kwoty.
Czego spodziewać się po lakierze z sieciówki? Wbrew pozorom jest on bardzo dobry. Mimo że pędzelek jest krótki i cienki, to nie sprawia żadnych problemów. Świetna konsystencja - nic nie rozlewa się na skórki. Jeszcze lepszy czas schnięcia - po 10 minutach paznokcie były suche. Trwałość - kolejny plus - dziś mam go czwarty dzień i trzyma się porządnie - żadnych odprysków. Tu musze dodać, że na Pink nałożyłam holograficzną mgiełkę Nicole by OPI oraz czarne stemple - może to też ma wpływ na cały manicure. Kolor bardzo mi się podoba - niby różowy, a ma dużo czerwonych tonów (na zdjęciach widać, że raz wydaje się bardziej różowy, a raz bardziej czerwony). Popatrzcie na fotki i dajcie znać w komentarzach, czy Wam też się podoba.








czwartek, 29 stycznia 2015

Mavala Fresh melon

Mavala Fresh Melon to część prezentu gwiazdkowego od mojego faceta. Podczas pierwszego malowania paznokci wyszło na jaw, dlaczego wybrał tę markę. Skojarzyła mu się z włoskim "ma va là", które mówiąc delikatnie oznacza "odwal się, spadaj". No super :D
Mimo takiego skojarzenia, lakier jest całkiem przyjemny, ale do ideału mu daleko. Konsystencja jest dosyć rzadka, ale nie rozlewa się na skórki. Pędzelek średni, nie mój ulubiony. Musiałam nałożyć 3 cienkie warstwy do pełnego krycia. Schnie dosyć szybko do satyny. Nie sprawdziłam jak długo wytrzymuje na paznokciach, zmyłam go po 1 dniu, bo mimo że kolor jest piękny (rzeczywiście kojarzy się ze świeżym melonem), to zupełnie nieodpowiedni dla mojej karnacji. Zresztą popatrzcie same:





piątek, 23 stycznia 2015

Sally Hansen i płytka BPS

Dziś zobaczycie nietypowy dla mnie kolor - zielony z żółtymi tonami, najbardziej zbliżony do limonki. O ile dobrze pamiętam to kupiłam go ok. 1,5 roku temu i użyłam chyba raz do water marble. Mowa tu o Sally Hansen Bright on!
Lakier nakłada się bardzo dobrze, pędzelek jest równo przycięty, nie za gruby, nie za cienki. 2 warstwy wystarczą. Schnie w miarę szybko. Największym plusem okazała się trwałość - po 4 dniach na prawej ręce nie ma żadnych odprysków czy startych końcówek, wprawdzie paznokcie nie połyskują tak jak w dniu malowania, ale nie jest źle.  Na lewej (pracującej) dłoni zauważyłam pierwszy mały odprysk na kciuku.

Kolor jest dosyć intensywny. Żeby go troszkę przytłumić dodałam białe stemple z nowej dużej płytki BPS L003 (jest świetna). Popatrzcie i oceńcie:











poniedziałek, 19 stycznia 2015

Naturalnie

Już kiedyś wspomniałam, że pewien drań paskudnie zafarbował mi płytkę paznokci. Od jakiś 3-4 m-cy staram się, żeby ta żółta powłoka zrosła (już zostaje coraz mniej na szczęście), używam mniej ciemnych lakierów i dbam, żeby bardzo dokładnie pokryć całą płytkę bazą/odżywką przed malowaniem. Tak moje dłonie wyglądają obecnie (na paznokciach warstwa odżywki Eveline 8w1 oraz warstwa białego niemal transparentnego lakieru Hema Wetlook nr 01):






Wstyd wyjść do ludzi, prawda?


Będąc u rodziców jeden dzień spędziłam z 11-letnią siostrzenicą. Oczywiście oczy jej się zaświeciły do moich przyozdobionych paznokci. Nie mogła się zdecydować na kolor i wzorek, więc powiedziałam, że możemy zrobić próbę na 1 palcu, jak jej się nie spodoba, to zmyjemy. Na szczęście pierwsza wersja - biały stempel na przeźroczystym lakierze przypadła jej do gustu. Mnie również, tym bardziej, że już widziałam w necie takie delikatne koronkowe zdobienia. Wczoraj przyszła kolej na mnie. Wyszło w miarę fajnie, ale następnym razem spróbuję najpierw zrobić klasyczny french, a potem wzorek.
Użyłam Sally Hansen White on oraz płytki QA65 z BPS. Wzorki są dosyć małe, na środkowym paznokciu ciutkę mi zabrakło. Nie wiem, z czego to wynika, ale to już druga płytka, z którą nie radzi sobie mój "dobry" miękki stempel, za to mały chiński odbija świetnie.
Co myślicie o takich pazurkach?






czwartek, 15 stycznia 2015

Golden Rose nr 38

Przed świętami wypróbowałam kolejny lakier GR z serii Rich Color - nr 38 - ładny, lekko przytłumiony błękit.
Już tyle zostało powiedziane na temat tych emailii, że napiszę w wielkim skrócie: jak zwykle dobry szeroki pędzelek, niezłe krycie, przyzwoity czas schnięcia, trwałość u mnie 3-4 dni.
Dołożyłam stemple z delikatnym wzorem - do tego użyłam mojej ulubionej bieli - Essence do stempli oraz płytki z BPS QA46. Miałam problemy z równym nałożeniem wzoru i co najśmieszniejsze - lepiej wyszło mi prawą ręką, chociaż jestem leworęczna.
Ogólnie dobrze mi się nosiło to zdobienie. A co Wy o nim myślicie?





piątek, 9 stycznia 2015

Katastrofa nails

Cześć,

Za oknem potworna wichura, więc pozostanie w domu to zdecydowanie najlepsza opcja na dzisiejszy wieczór. Korzystając z wolnego czasu postanowiłam pobawić się trochę metodą water marble.  Jest to "brudna robota", jednak bardzo lubię efekt końcowy. Gdy robiłam to pierwszy raz, dookoła był bałagan, coś się rozlało, coś się ubrudziło. Drugi raz mój chłopak, widząc do czego się przygotowuję, zapytał "are you doing your katastrofa nails?" Tu mała dygresja - jeszcze zanim się poznaliśmy, pracował z Polakami i znał kilka polskich słów, w tym "katastrofa" - jedno z jego ulubionych :D I w ten sposób powstała nasza własna nazwa water marble :)

Uwielbiam, to co powstaje po zmieszaniu lakierów w wodzie - po części zależy od tego, jak je rozprowadzimy wykałaczką, a po części od przypadku. Nie ma 2 identycznych wzorów. Frustrujące jest znalezienie emalii, które ładnie rozleją się w wodzie, a najgorsze jest czyszczenie skórek na końcu (dziś też nie zrobiłam tego idealnie - proszę o przymknięcie oka na niedociągnięcia).

Lakiery, które tym razem sprawdziły się bardzo dobrze to czerwony i czarny Calvin Klein oraz szary NYX Perfect Gray. Jako bazy użyłam białego Sally Hansen White on.