To co zaraz zobaczycie jest dalekie od ideału, ale wiadomo - nie od razu Rzym zbudowano ;-)
Dziś wzięłam się pierwszy raz za robienie naklejek ze stempli. Przygotowałam się na pasmo porażek, w zanadrzu miałam przekleństwa po polsku, włosku, a nawet niderlandzku, a poszło całkiem sprawnie :)
Szybciutko odbiłam wzorek na koszulce, pokolorowałam, całość była sucha w ciągu 15 minut. Przenosząc jeden wzorek nieco naderwałam róg, ale nawet tego nie widać. Bez problemu usunęłam fragmenty wystające poza płytkę paznokcia i voila.
Tak, widać pewne niedociągnięcia. Tak, nie doczyściłam równo skórek, ale podjarałam się efektem i od razu chwyciłam za aparat. Jak widać środkowy paznokieć na prawej dłoni miał wypadek - musiałam obciąć go zupełnie na zero, a reszty jeszcze nie wyrównałam (nienawidzę paznokci przyciętych tuż przy skórze, więc odwlekam ten moment jak mogę).
W skrócie:
Naklejki na folii:
Nakładanie na paznokcie:
I efekt końcowy:











